— Rostisław jest zajęty. Ma ważną transakcję. A ty niby co robisz pożytecznego? Siedzisz w domu i wydajesz pieniądze mojego syna na byle co. Choć raz w życiu zrób coś pożytecznego dla rodziny!
— Pracuję! — oburzyła się Wiktoria. — Prowadzę własne studio florystyczne, mam dwunastu pracowników!