Mąż poradzi sobie z urodzinami

— Dobrze.

Spotkanie odbyło się tydzień później w małej kawiarni. Wiktoria wyglądała wspaniale — wypoczęta, spokojna. Na jej ręce błyszczał nowy pierścionek.

— Dziękuję, że się zgodziłaś — zaczął Awdiej. — Chciałem przeprosić. Za wszystko. Miałaś rację. Mama… naprawdę jest nie do zniesienia.

— Dziękuję za przeprosiny.

— Wika, może spróbujemy jeszcze raz? Dużo zrozumiałem, zmieniłem się…

— Awdiej — przerwała mu łagodnie — jesteśmy różnymi ludźmi. Ty zawsze wybierzesz mamę, ja to wiem. A ja potrzebuję męża, który będzie po mojej stronie.

— Ale ja cię kocham!

— A ja już nie. Przykro mi.

Pokazała pierścionek.

— Rozwodzimy się w zgodzie?

Awdiej skinął głową. Nie miał innego wyjścia.

Dokumenty rozwodowe podpisał miesiąc później. Tego samego wieczoru zadzwoniła Ewelina Markowna z kolejnymi pretensjami do administracji osiedla.

— Mamo — powiedział cicho Awdiej — jestem zmęczony.

A Wiktoria w tym czasie stała w kolejce w urzędzie stanu cywilnego z dokumentami do nowego aktu małżeństwa. Obok trzymał ją za rękę wysoki mężczyzna o dobrych oczach — chirurg Dmitrij, który nigdy nie krzyczał i uważał biznes kwiatowy za poważną sprawę.