Mąż poradzi sobie z urodzinami

A potem zaczęły się prawdziwe problemy.

Kontrola skarbowa przyszła nagle. Okazało się, że Ewelina Markowna, która od lat „pomagała” synowi z księgowością, przepuszczała przez jego firmę lewe schematy dla swoich koleżanek. Kwoty były ogromne.

— Mamo, co to ma znaczyć? — Awdiej potrząsał papierami przed nosem matki.

— Serce mam słabe, ale rozum zdrowy! — darła się Ewelina Markowna. — Myślałam, że to jakieś drobne przychody twojej firmy!

Grzywna wyniosła osiem milionów rubli. Plus odsetki. Plus groźba sprawy karnej.

Milana, gdy tylko usłyszała o problemach ze skarbówką, natychmiast spakowała walizki i poleciała do koleżanki do Miami, zostawiając Rostisławowi spłatę długów z jej kart kredytowych.

— Mamo, rozumiesz, że mogę pójść do więzienia? — Awdiej trzymał się za głowę.

— Przesadzasz! Zapłacisz karę i po sprawie.

— Jakimi pieniędzmi? Oddałem Wiktorii piętnaście milionów, teraz jeszcze osiem skarbówce!

Pół roku zajęły wyjaśnienia i postępowania. Awdiej sprzedał samochód, wziął kredyty, zastawił swój udział w firmie. Ewelina Markowna nagle zrobiła się o wiele cichsza i rzadziej dzwoniła — najwyraźniej zrozumiała, że synek nie jest już złotą żyłą.

Rok później, gdy główne problemy zostały rozwiązane, Awdiej przypadkiem spotkał Alonę pod centrum handlowym.

— Cześć — powiedział.

— Cześć — odpowiedziała chłodno i ruszyła w stronę wyjścia.

— Alona, zaczekaj! Jak się miewa Wiktoria?

Przyjaciółka jego żony zatrzymała się i zmierzyła go wzrokiem od stóp do głów.

— Świetnie. Jest szczęśliwa.

— Czy możesz jej przekazać, że chciałbym się z nią spotkać? Porozmawiać?