Mąż poradzi sobie z urodzinami

— Pańska mama wczoraj zadzwoniła do administratora i powiedziała, że będziecie świętować w gronie rodzinnym. Zaliczka zostanie zwrócona Wiktorii na konto.

Goście, których zaprosiła żona, dzwonili z życzeniami i pytali zdezorientowani, dlaczego wieczór został odwołany. Przyjaciel z dzieciństwa Pasza, którego Wiktoria odnalazła przez media społecznościowe, był szczególnie rozczarowany — specjalnie przyleciał z Petersburga.

W domu czekała na niego matka z siostrą. Na stole stał tort kupiony w supermarkecie i tanie szampanskoje.

— Wszystkiego najlepszego, synku! Widzisz, zadbałyśmy o ciebie. Nie to, co ta niewdzięczna.

— Mamo, co to jest? — Awdiej wskazał na żałosny tort.

— Uroczysta kolacja! Milana wybierała. Prawda, kochanie? — zaćwierkała Ewelina Markowna, ale w jej głosie słychać było fałsz.

— Gdzie jest Wiktoria? — spytała Milana, rozglądając się.

— Pojechała do rodziców. Przez was.

— I SŁUSZNIE! — ucieszyła się matka. — Nie będziemy tu znosić histeryczki! Znajdziesz sobie lepszą żonę. Z dobrej rodziny, z posagiem.

— Mamo, Wika sama jest z dobrej rodziny. I ma dochodowy biznes.

— Phi! Kwiatuszki! Też mi biznes!

— Jej studio jest jednym z najpopularniejszych w Moskwie. Ma kontrakty z dużymi hotelami i restauracjami. Organizowała ślub zastępcy mera.

Ewelina Markowna zacisnęła usta.

— I tak. Charakter ma okropny. Zawsze zadziera nos.

Awdiej spojrzał na matkę, potem na siostrę. Nagle zobaczył to, czego wcześniej nie dostrzegał — małostkowość, zazdrość, złośliwość.

— Wiecie co? Idźcie do domu. Chcę zostać sam.

— Ale synku! Urodziny!

— DO DOMU!

Matka i siostra wyszły, obrażone.