„Tak,” odpowiedział. „Każdej nocy.”
Daniela podeszła powoli. Jej nogi wydawały się słabe, jakby stąpała po piasku. Zobaczyła, jak dzieci porównują swoje dłonie, jak dotykają nawzajem swoich włosów, jak śmieją się z pewnością, której nie można nauczyć się w jedno popołudnie.
„Jak masz na imię?” zapytał Mateo.