„Dziękuję. Uczę się radzić sobie sama.”
Mama zaczęła odwiedzać mnie w niedziele, przynosząc ciasto zamiast pretensji.
Dom był cichy. Ciepły. MÓJ.
I wtedy zrozumiałam: nie dlatego, że był wpisany na moje nazwisko.
Ale dlatego, że nauczyłam się bronić swojego życia bez poczucia winy.