Kiedy teściowa postanawia

— A cóż za różnica, jak zarabiam pieniądze dla rodziny? Ważne, że nie siedzę bezczynnie! I nie ciągnę Miszki za uszy, jak jego była…

— Tylko nie oczerniaj Swietoczki, ona jest dobrą dziewczyną! Po prostu wychowała się w takiej rodzinie, gdzie kobiety pilnują domu, a mężczyźni zarabiają pieniądze! Więc wszystko robiła właściwie!

— Śmiejesz się? W ogóle nie rozumiem, jak można siedzieć na szyi męża, albo odwrotnie, żony?! Po czym po takim zachowaniu przestałabym siebie szanować! Bo tak to działa: jeśli nic nie robisz, nie zajmujesz się niczym, nie pracujesz, po prostu się degenerujesz!

Prosto w oczach głupiejesz! Komórki mózgowe atrofują się jak mięśnie, gdy człowiek długo nie ćwiczy!

— Przecież tego człowieka nie znasz, po co o niej źle mówisz?

— O kim? — nie zrozumiała Marina.

— O Świecie, byłej dziewczynie mojego syna! Przecież jej wcale nie znasz! Po co mówisz o niej takie rzeczy? Podobałoby ci się, gdyby ona zaczęła mówić takie same rzeczy o tobie? — nagle wypaliła Swietłana Olegowna.

— Skąd pani wzięła, że mówię właśnie o niej? — zdziwiła się Marina. — Mówię tak, po prostu! Myślę na głos, można powiedzieć! A jeśli chodzi o tę Świetę, to sam Miszka mówił o niej, że ona… — Marina na chwilę zamilkła, zamyślając się. — Cholera, jak on o niej mówił?! A, przypomniałam sobie, że była „drewniana po pas”!

— W jakim sensie? — nie zrozumiała teściowa. — Co znaczy „drewniana po pas”?

— No, że po prostu głupia! — uśmiechnęła się Marina. — Niczego nie potrafi! Miszka mówił, że tylko siedziała w domu i w ogóle nic nie robiła, nawet dla niego nie gotowała!

— A ty, można by pomyśleć, gotujesz mu do jedzenia? — zapytała Swietłana Olegowna z niedowierzaniem w głosie.

— Pani poważnie teraz? — zapytała Marina.

— A co złego powiedziałam? — udawała teściowa. — Ty mu gotujesz?

— Oczywiście! I co w tym takiego dziwnego? Ja mu gotuję, on mi gotuje, kiedy nie mam na to czasu! U nas w tym względzie wszystko jest super!

— No ale to nieważne! — machnęła ręką mama Michaiła. — I tak swoją drogą, Świetka wcale nie jest głupia! To całkiem mądra dziewczyna, po prostu, jak rozumiem, mojemu synowi podobają się zupełnie inne typy, bardziej prymitywne!

— Posłuchaj, Swietłano Olegowno! Doskonale rozumiem, że wielokrotnie próbowałaś mnie obrazić i upokorzyć! Jedynie czego do końca nie rozumiem, to… za co?! Co takiego złego ci zrobiłam, że zachowujesz się w ten sposób?

— A ja mam ci się tłumaczyć? — paskudnie uśmiechnęła się teściowa. — Jestem u siebie w domu i mogę mówić tu wszystko, co chcę, i o kim chcę!