— No cóż, według dzisiejszych cen całkiem sporo! — odpowiedziała Marina. — Ale nie o pieniądze chodzi, mieliśmy problem ze znalezieniem porządnej ekipy, która zrobiłaby wszystko! Zmieniliśmy aż cztery, i dopiero czwarta doprowadziła wszystko do porządku! Chłopaki spisali się świetnie! — pochwaliła robotników Marina.
Kiedy teściowa postanawia
— Hmmm… — przeciągnęła Swietłana Olegowna. — A dlaczego sami nie robiliście? Chociaż trochę pieniędzy byście zaoszczędzili, Miszki! Przecież siedzisz w domu! Po co zatrudniać ekipę?
Marina uśmiechnęła się powściągliwie.
— No przecież nie siedzę w domu bez powodu, też pracuję! Mam taką samą pracę jak wszyscy inni! Tylko wykonuję ją w domu, przy komputerze! A pieniądze w ten remont zainwestowaliśmy nie tylko Miszki, ale też ja! A właściwie, nasze! Nie dzielimy na „twoje” i „moje”! U nas wszystko jest wspólne!
Swietłana Olegowna spojrzała na Marinę dziwnie, skrzywiła się i ruszyła dalej po mieszkaniu.
— No nie powiedziałaś jeszcze! Jak wam się podoba nowe wnętrze naszego mieszkania?
— Nie w moim guście! Za jasne! Wolę ciemniejsze tonacje!
— No cóż — wzruszyła ramionami Marina — każdy ma swój gust, my robiliśmy tak, jak nam się podoba!
— A Miszka to zaakceptował? — zapytała teściowa, skrzywiona jakby coś kwaśnego zjadła.
— Miszka nie miał innego wyjścia! — zaśmiała się Marina. — Projekt wnętrza robiłam ja!
— Widać! — mruknęła cicho i niezadowolona Swietłana Olegowna.
— Co pani mówi? — nie usłyszała Marina. — Nie zrozumiałam!