Kiedy Rodzina Zawodzi
– Teraz, Galina Petrovna, dam ci szansę, abyś “naprawiła” swojego syna, – powiedziała Olga głośnym i wyraźnym głosem. To było ultimatum.
– Dima, – zwróciła się do męża. – Masz dokładnie trzy minuty, póki ubiorę Machę, aby iść do matki i powiedzieć jej: „Mamusiu, miałaś całkowicie rację. Zraniłaś moją żonę. Natychmiast przeproś, w przeciwnym razie wyjeżdżamy i nie będziesz miała już nigdy do nas dostępu.”
Olga wzięła telefon.
– Masz trzy minuty, Dima. Ani sekundy dłużej. W przeciwnym razie zostajesz tutaj na zawsze. Będziesz synem „krwi”, a ja będę tym „nikim”, która odeszła z twoją córką.
Powiedziała, co miała do powiedzenia. I odeszła do pokoju Machy, nie oglądając się za siebie.
Decyzja w Obliczu Kryzysu
Te trzy minuty były najdłuższe w życiu Dima. Stał pośrodku salonu, niczym na skrzyżowaniu. Z jednej strony — jego matka, łzy, jej wpływ. Z drugiej — Olga, jej gniew, jej groźba.
Goście milczeli. Starszy brat Dima, Serguei, cicho sapnął:
– Cóż, Dimka, jesteś w tarapatach.
Galina Petrovna, widząc, że jej syn waha się, rzuciła się na niego, chwyciła za rękaw i zaczęła syczeć:
– Nie odważysz się, mój synu! Ona cię manipuluje! Chce zniszczyć naszą rodzinę! Ona…
– Mamo, przestań! – Dima gwałtownie cofnął ramię. Spojrzał na zamknięte drzwi, za którymi Olga porządkowała. Dobrze ją znał. Nie żartowała.
Olga wyszła z ich córką, mającą na sobie płaszcz. Macha, nie rozumiejąc dramatu, po prostu trzymała pudełko Lego.
Olga nic nie powiedziała. Po prostu podniosła rękę i pokazała na zegarek: czas się skończył.
Dima westchnął. Podszedł do matki. Otworzył usta, gotów wypowiedzieć ważne, decydujące słowa.
Olga stała w progu, trzymając Machę za rękę. Minuty dobiegły końca.