– Oczywiście, że czekam, Galina Petrovna! – zaśmiała się nerwowo.
A wtedy teściowa uczyniła coś, co złamało Olgę. Odstawiła pustą lampkę szampana na stół, poprawiła fryzurę i głośno, tak by wszyscy przy stole usłyszeli, oznajmiła:
– A ty, Olenka, nie dostaniesz prezentu. Nie ma co oczekiwać.
Zapadła cisza. Taka, że słychać było niemal bąbelki w szampanie. Dima zaczął kaszleć, udając, że dławi się „oliwą”.
Olga poczuła, jakby ktoś wbił jej nóż w serce, nie raz, ale kilka razy.