Większość ludzi w moim życiu znała mnie jako Margaret Turner, emerytowaną dyrektorkę szkoły podstawowej, która spędzała czas wolny w ogrodzie lub w lokalnej bibliotece.
W święta piekłam ciasta, przekazywałam książki na cele charytatywne i dwa razy w miesiącu pracowałam jako wolontariuszka w centrum czytania i pisania.
Ale był rozdział mojego życia, o którym wiedziało bardzo niewiele osób.
Ani moi sąsiedzi, ani współpracownicy, nawet Rebecca – przynajmniej nie od razu.
Na długo zanim zostałam dyrektorką, pracowałam piętnaście lat jako badaczka prawna w prywatnej agencji detektywistycznej w Waszyngtonie. Nasi klienci nie byli zwykłymi ludźmi – byli to sygnaliści, senatorzy, wybitni prawnicy i czasami… agencje federalne, które potrzebowały informacji bez pozostawiania śladów.
Nigdy nie zrobiłam niczego nielegalnego.