Jak mogliście wyjechać i nic nie

— To zacznijmy od nowa.

I zaczęli.

Bez cudzych rozkazów.

Bez cudzych „musisz”.

Bez dłoni, które chcą rządzić ich rodziną.

Tylko oni.

I dwoje małych ludzi, którzy w końcu zaczynali dorastać w domu, gdzie nikt nie krzyczał.