— Ja… ja tylko chciałam…
— Chciałaś kontrolować nas wszystkich, jak zawsze — przerwał jej syn. — Ale to się skończyło. To nie jest twój dom. To nasz wyjazd. Nasza rodzina. Nasze zasady.
— Ja… ja tylko chciałam…
— Chciałaś kontrolować nas wszystkich, jak zawsze — przerwał jej syn. — Ale to się skończyło. To nie jest twój dom. To nasz wyjazd. Nasza rodzina. Nasze zasady.
Teściowa zadrżała, jakby te słowa fizycznie ją uderzyły.
— Czyli… jesteś po jej stronie? — wyszeptała, wskazując Elinę.
Oscar pokręcił głową:
— Jestem po swojej. I moich dzieci.
Zapadła ciężka, lepka cisza.
Josephine drżącymi rękami próbowała otworzyć samochód, lecz klucze wypadły jej z dłoni.