Jak mogliście wyjechać i nic nie

— W mojej rodzinie nie! — wybuchła Josephine. — U nas wszystko ustala się wspólnie! A ty, — wskazała palcem Elinę, — zawsze działasz za naszymi plecami! Manipulujesz! Nastawiasz Oscara przeciwko nam!

Oscar zacisnął usta.

— Mamo, wystarczy…

— Nie! — warknęła Josephine, robiąc krok bliżej, niemal stykając się twarzą z Eliną. — Powiedziałam, wystar…

I właśnie w tym momencie drzwi domku otworzyły się, a na progu pojawiły się dzieci.

Lili wyszeptała ze strachem:

— Tato… babcia krzyczy…

Josephine gwałtownie odwróciła się do dziewczynki — z wyrazem, który sprawił, że Elina poczuła zimno na plecach.

— Dzieci powinny słuchać starszych! — wrzasnęła. — A wasza matka…

Podniosła rękę — jakby zamierzała chwycić Lili za ramię.

Elina rzuciła się do przodu, zasłaniając dzieci własnym ciałem.