„O, i jeszcze jedno,” dodałam, wskazując na przepiękną balową salę. „Ponieważ ta impreza była technicznie celebracją związku, który nigdy się nie wydarzył… mój ojciec wycofuje przede mną jego finansowe zabezpieczenie na dzisiaj.”
Nachyliłam się blisko, aby tylko on poczuł chłód, emanowany przeze mnie.
„Faktura za to wydarzenie wynosi około **$500,000**. Obecnie jest na twoje imię. Ponieważ jesteś bezrobotny i bezdomny w tej chwili… Życzę ci powodzenia przyłożeniu się do zmywania naczyń, aby to spłacić.”
Patrzyłam na tłum. Byli zszokowani, tak, ale dostrzegłam w ich oczach szacunek. Nie pozwoliłam sobie być ofiarą.
Przechyliłam się i chwyciłam ciężką tiulową spódnicę mojej sukni ślubnej. Była piękna, ale ciężka. Była klatką.
Odnalazłam szew i z zadowolenia poderwałam długie tren, pozostawiając mnie w krótszej, bardziej ruchomej sylwetce. Rzuciłam ciężki materiał u stóp Brandona.
„Chciałeś coś sprzątać?” powiedziałam. „Zacznij od tego.”