Jak Emily znalazła swoją

Zarejestrowałam ostatnie trzydzieści sekund ich rozmowy, cementując dowody ich spisku, złośliwości oraz współudziału Brandona.

„Dobra, Mamo, do zobaczenia przy ołtarzu. Szykujmy się do odbioru,” powiedziała Chloe, kończąc połączenie. Chwyciła swój telefon i wymaszerowała z łazienki, zostawiając mnie w ciszy.

Zatrzymałam nagrywanie. Zapisuję to w chmurze. Następnie, wysłałam do konkretnego kontaktu: **Tata**.

Wysłałam także krótką wiadomość do mojego ojca i naszego prawnego reprezentanta, pana Hendersona, którzy czekali w pierwszym rzędzie:

**„Aktywuj Protokoły Anulacji. Natychmiastowa moc. Nie podpisuj fuzji. Czekaj na mój sygnał przy ołtarzu.”**

Po minucie odblokowałam drzwi kabiny. Podeszłam do lustra. Popatrzyłam na księżniczkę.

„Nie jesteś księżniczką,” wyszeptałam do swojego odbicia, a moje oczy twardniały jak krzemień. „Jesteś katem.”

Wyszłam z łazienki i skierowałam się w stronę podwójnych drzwi balowej sali. Organista zaczął grać Kanon Pachelbela.

Drzwi się otworzyły. Światło uderzyło we mnie. Trzysta twarzy zwróciło się w moją stronę, zaskoczone urodą panny młodej.

Kroczyłam w stronę ołtarza. Moja twarz była spokojna, maska serene radości. Ale wewnątrz, byłam wyrachowana. Zobaczyłam Brandona czekającego przy ołtarzu. Wyglądał olśniewająco przystojnie w smokingu, wytierając udawany łzę z oka. „Główna” rola.

Zobaczyłam Panią Patrycję w pierwszym rzędzie, ocierającą oczy koronkową chusteczką. Gdy przechodziłam obok niej, sięgnęła do mnie, chwytając moją dłoń, ściskając ją.