Jak Emily znalazła swoją

„Brandon zaplanował grafik!” zaśmiała się Patricia. „Nie może się doczekać, by przestać udawać, że lubi jej projekty artystyczne. Chce jej pieniędzy, aby pokryć swoje złe inwestycje, a nie jej zdania. Ona nie jest żoną, Chloe. Ona jest złotą gęsią. I zamierzamy wykręcać jej szyję, aż zniesie każde ostatnie jajo.”

Świat się zatrzymał. Zapach lilii nagle pachniał jak kwiaty pogrzebowe.

W ciemności kabiny, dziewczyna, która weszła—niewinna, wdzięczna, kochająca—umarła.

Patrzyłam na podłogę. Zdrada nie dotyczyła tylko pieniędzy. Przywykłam do tego, że ludzie pragną moich funduszy. To była okrutność. Odkrycie, że miłość, którą myślałam, że odnalazłam, nie była niczym innym jak długotrwałym oszustwem, przedstawieniem mającym na celu zniewolenie mnie. Oni nie tylko chcieli mojego majątku; pragnęli złamać mój duch. Chcieli ukarać mnie za to, że posiadam bogactwo, którym sami pragnęli.

Nie płakałam. Łzy wyparowały, zastąpione zimną, chirurgiczną wściekłością. Byłam córką **Arthur Sterlinga**, człowieka, który zjada rekiny na śniadanie. Wychowywałam się w salach zarządów, nie tylko balowych. Na chwilę zapomniałam o tym, oślepiona miłością. Ale teraz, prezes obudził się.

Powoli sięgnęłam do ukrytej kieszeni mojej sukni i wyjęłam iPhone’a. Moja ręka była spokojna.

Otworzyłam aplikację do nagrywania dźwięku.

„I nie pozwól jej rozmawiać z ojcem dzisiaj wieczorem,” kontynuowała Patricia przez głośnik. „Gdy już będą małżeństwem, izolujemy ją. Kontrolujemy narrację.”

Nacisnęłam **Nagrywaj**.