Jak Emily znalazła swoją
Głos, który odezwał się w głośniku, sprawił, że krew w moich żyłach zastygła. To była Pani Patricia, ale jej głos był inny. Zniknęła ciepła, miodowa tonacja zatroskanej teściowej. Zastąpił ją ostry, zgrzytliwy śmiech triumfu.
„Kończę właśnie szampana w holu,” powiedziała Patricia, jej głos przesycony jadem. „Czy ta mała idiotka podpisała już umowę rozwodową? Mam dosyć odgrywania świętej matki. Moja twarz boli od uśmiechania się do jej nudnego ojca.”
Moja ręka błyskawicznie poleciała do ust, by stłumić zdumienie.
Chloe zaśmiała się, okrutnym dźwiękiem. „Wytrzymaj, Mamo. To tylko jeszcze godzina. Gdy tylko powie „Tak” i stanie się Panią Miller, fuzja będzie zablokowana. Ten fundusz powierniczy jest nasz.”
„Lepiej w to uwierz,” warknęła Patricia. „Posłuchaj mnie. Gdy tylko przyjęcie się skończy, skonfiskuję jej Kartę Czarną. Nauczę ją, co znaczy być żoną w _moim_ domu. Myśli, że będzie żyła jak królowa? Nie. Wstaje o 5:00, by przygotować śniadanie. Chciałabym wymazać tę rozkapryszoną, roszczeniową stronę z jej życia. Myśli, że tylko dlatego, że jej tata posiada pół Manhattanu, może robić, co chce?”
„Czy Brandon wie, że zamierzasz zrobić z niej sprzątaczkę?” zapytała Chloe, sprawdzając tusz do rzęs.