Nie dla Marty.
Hille zamrugała kilka razy, jakby nie
Nie dla przeszłości.
Dla siebie.
Tego wieczoru otworzyła okno, wpuszczając do mieszkania rześkie powietrze. Już nie była samotna — ale też nie była już zależna.
Odzyskała coś znacznie cenniejszego niż dawną więź z siostrą:
odzyskała samą siebie.