Laura poczuła, że serce bije jej szybko — lecz inaczej niż dawniej. Nie z desperacji. Raczej z jasnością i siłą, której wcześniej nie miała.
— Możemy porozmawiać, tak — powiedziała spokojnie. — Ale najpierw chcę, żebyś wiedziała jedno. Nie będę już ciężarem dla nikogo. Pracuję nad sobą. I… radzę sobie coraz lepiej.
Po drugiej stronie słuchawki Marta przez moment milczała.
— Przepraszam — powiedziała w końcu. — To, co ci powiedziałam wtedy… było okropne. Byłam wykończona. A ty… naprawdę się starasz. I byłam niesprawiedliwa.