Elsa tej nocy prawie wcale nie spała. Słowa notariusza wciąż brzmiały jej w głowie, powracając uparcie niczym echo,

— Miał rację — powiedziała cicho. — Każde dziedzictwo mówi coś o tym, kim jesteśmy dla innych.

Martin uśmiechnął się lekko.

— I o tym, kim sami decydujemy się być.

Elsa zgasiła światło. Po raz pierwszy od bardzo dawna nie czuła lęku. Tylko pewność, że dokonała właściwego wyboru.