Elsa tej nocy prawie wcale nie spała. Słowa notariusza wciąż brzmiały jej w głowie, powracając uparcie niczym echo,

Elsa słuchała, nie przerywając. Obserwowała spojrzenia, pauzy, intonację. Wszystko stało się boleśnie jasne.

— I co zamierzasz zrobić? — zapytała w końcu Helga wprost.

Elsa podniosła wzrok.

— Sprzedam je.

Cisza zapadła nagle, ciężka i gęsta.

— Sprzedasz?.. — powtórzyła Helga z niedowierzaniem.

— Tak — odpowiedziała Elsa spokojnie. — Pieniądze przeznaczymy z Martinem na coś, co naprawdę ma znaczenie.

— Czyli na co? — zapytał ktoś.

— Na wolność — odparła krótko.

Tego wieczoru, gdy zostali sami, Martin długo na nią patrzył.

— Jesteś pewna?