Zamknęła oczy, myśląc o jutrze. Może pomaluje ściany w sypialni. A może nie ma planu. Może po prostu się wyśpi albo pojedzie do centrum. Zdecyduje rano.
Jej wybór.
Obróciła się na bok, przyciągnęła kolana do piersi. Ciepło, cisza, spokój. Nikt nie przyjdzie z nowym długiem. Nikt nie powie jej, co jest winna.
Winna jest tylko sobie.