Sofia Własowna chwyciła torebkę, oczy jej zwęziły się w stanowczym geście.
— Chodźmy, Borys. Niech żyje sama. Bez rodziny, bez wsparcia. Zobaczymy, ile wytrzyma. Wyschnie, zobaczysz.
Nadieżda milczała. Stała po prostu przy drzwiach, trzymając je otwarte.