— Los kobiety to znosić, — wtrąciła się Sofija Własowna. — Myślałaś, że jak się wyjdziesz za mąż, wszystko samo się ułoży? Mężczyzna szuka godnego miejsca, nie rzuca się na pierwszą lepszą okazję.
Nadieżda spojrzała na teściową, potem na męża. Coś w niej pękło — jakby wyłącznik został odcięty.
Poszła do pokoju, otworzyła szafę i wyciągnęła grubą teczkę. Wróciła i położyła ją na stole.
— Proszę. Wszystko, co nam jesteście winni od półtora roku.
Borys otworzył teczkę i zaczął przeglądać rachunki. Twarz mu pobladła.