Dobrze, że awansowałaś

— Pamiętasz, że obiecano ci awans? Na kierownika produkcji? — Borys mówił szybko, jakby chciał wyrzucić z siebie całe ciężkie wieści naraz. — Otóż mama wzięła pożyczkę. Od sąsiadów na działce i z kasy wzajemnej pomocy. Na samochód. Używany, ale dobry. Żebyś mogła jeździć na działkę i żeby cię woził do pracy.

Nadieżda powoli wyprostowała się, oczy śledziły każde słowo.

— Jaki samochód? Jaką pożyczkę?

— Mówię ci. Mama wzięła pożyczkę, a teraz zaczniesz zarabiać więcej. W samą porę.

— Ile?

Borys podrapał się po karku, zawstydzony.

— Dziesięć tysięcy miesięcznie dodatkowo.

— Dodatkowo do czego?

— Do… tego, co już płacimy.

Nadieżda zamknęła oczy. Liczby wirowały jej w głowie. Wynajem mieszkania. Opłaty. Jedzenie. Rata Borysa za telefon. Mikropożyczka Sofiji Własowny na futro. Kolejna na oszklenie balkonu na działce. A teraz samochód.

— Borys, kiedy wracasz do pracy? — zapytała.

Zmarszczył brwi, niemal zirytowany.

— Nad, już o tym rozmawialiśmy. Nie będę harował za grosze. Mam wykształcenie.

— Półtora roku masz wykształcenia. Półtora roku ja byłam sama.