Chłopak powoli wstał. Nie był zdenerwowany, nie patrzył wyzywająco — po prostu spokojnie, z godnością.

— Tak że, proszę pani — bardzo chętnie ustąpię miejsce. Ale czasem ludzie za szybko krzyczą, zanim zapytają. Gdyby pani po prostu powiedziała „proszę”, uśmiechnąłbym się i zrobił to bez wahania. Moja mama powtarzała: „Szacunek to nie ton głosu. Szacunek to sposób, w jaki traktujesz innych.”

Kobieta usiadła bez słowa. Nie odpowiedziała. Nie wtedy, nie później. Patrzyła w podłogę, zawstydzona.

A pozostali pasażerowie zrozumieli coś ważnego:
prawdziwa siła nie leży w głośnych słowach, lecz w cichej godności.