Była teściowa chciała

W domu Andriej zrobił awanturę.

— Ty chyba oszalałaś?! — krzyczał, machając paragonem. — Pięć tysięcy na szmatę? Mamy przecież wspólny budżet! Za te pieniądze można by kupić jedzenia na tydzień!

— To moja pensja — odparła cicho Marina.

— Twoja? — Andriej roześmiał się. — Co ty tam w ogóle zarabiasz? Grosze! To ja jestem głównym żywicielem rodziny i ja decyduję, na co wydajemy pieniądze. Oddaj tę sukienkę.

Oddała. Sprzedawczyni spojrzała na nią z politowaniem.

Marina zaczęła się dusić. Budziła się w nocy z uczuciem, że ściany ją przygniatają. Jej życie zamieniło się w niekończące się spełnianie cudzych wymagań, w których nie było miejsca dla niej samej.

Próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatnio zrobiła coś dla siebie, spotkała się z przyjaciółkami — i nie mogła. To wszystko zostało w jakimś innym życiu.

Pewnego wieczoru, gdy Andriej po raz kolejny wyrzucił jej, że zupa jest „bez smaku”, Marina powiedziała:

— Nie mogę już tak dłużej żyć.

Zapadła cisza.