Była teściowa chciała
Walentyna Pietrowna zaczęła „chorować”. Nagle pojawiły się problemy z kręgosłupem, przez które nie mogła myć podłóg. Potem — z sercem, przez co nie mogła się denerwować, a więc Marina musiała do niej przyjeżdżać i sprzątać mieszkanie, żeby teściowa „nie martwiła się bałaganem”.
— Mama jest samotna, przecież rozumiesz — mówił Andriej. — Czy to naprawdę taki problem, żeby raz w tygodniu do niej pojechać?
Raz w tygodniu zamieniło się w dwa, potem w trzy. Marina kręciła się jak w kołowrotku: praca, dom, teściowa, znów praca, gotowanie, pranie, sprzątanie. Zasypiała jak nieżywa i budziła się wykończona.
W lustrze patrzyła na nią obca kobieta — z poszarzałą cerą, pustym spojrzeniem i piętnastoma dodatkowymi kilogramami, które pojawiły się niezauważalnie, między przekąskami w biegu a wieczornym zajadaniem stresu.