Adrien zrobił krok w moją

Uderzenie odebrało mi dech, ale nie krzyknęłam. Spojrzałam mu w oczy z lodowatym spokojem.

Za jego plecami Claudine stała bez ruchu, trzęsąc się.

— Adrien, dość, — wyszeptała. — Nie znowu…

Odwrócił się gwałtownie.

— Zamknij się, stara wiedźmo!

I wtedy rozległo się głośne walenie w drzwi.

— Policja! Otwierać! — zawołał ktoś z korytarza.

Adrien zastygł.

Camille zrozumiała wszystko — nagrała rozmowę.

Policjanci weszli i, widząc moje obrażenia, bez słowa go obezwładnili. Claudine płakała, ale w jej oczach nie było łez — tylko pusta gra.

— Koniec, Adrien, — powiedziałam cicho, gdy zakładali mu kajdanki. — Teraz naprawdę jesteś wolny. Ode mnie i od siebie.

Tego wieczoru po raz pierwszy od miesięcy zasnęłam sama. W spokoju.