„Boże, Kuya!” – wykrzyknął Ricky.
„To spotkanie rodzinne, a nie boisko! Czemu jesteś tak ubrany? Zrobisz bałagan w całym domu!”
„Przepraszam” – uśmiechnął się Carding, ocierając pot.
„Właśnie wróciłem ze zbiorów. Nie chciałem tracić czasu na powrót, żeby się przebrać”.