Telefon zadzwonił dokładnie

Po dwudziestu minutach z gabinetu wyszedł lekarz. Młody, około trzydziestu pięciu lat.

— Rodzina pana Duvala?

Wstałam gwałtownie.

— Ja. Żona. Co z nim?

— Zawał serca. Stan został ustabilizowany. Jest teraz na oddziale intensywnej terapii.

Nogi się pode mną ugięły. Oparłam się o ścianę.

— Zawał?..

— Tak. Na szczęście trafił tu na czas. Rokowania są ostrożne, ale szanse są dobre.

— Czy mogę go zobaczyć?

— Później. Teraz nie.

Lekarz już miał odejść.

— Doktorze…

— Tak?

— Kto go przywiózł? Był w pracy…

Lekarz zmarszczył brwi.

— Był z żoną. Młodą kobietą. Siedzieli w kawiarni, gdy źle się poczuł. Ona wezwała karetkę i przyjechała z nim.

Czas się zatrzymał.

— Z żoną?

— Tak się przedstawiła. Wyjechała jakieś czterdzieści minut temu.

Poczułam, jak zabrakło mi powietrza.

— Ja jestem jego żoną.

— Słucham?

— Anna Duval. Jesteśmy małżeństwem od piętnastu lat.

Zapadła cisza. Lekarz spuścił wzrok.

— Przepraszam… Nie wiedziałem.

Odszedł.