Przy świątecznym stole mój brat oznajmił:

Przy świątecznym stole mój brat oznajmił:

— Nie usiądę do stołu z tą nieudacznicą.

Klara stała przy oknie wynajmowanego mieszkania i patrzyła na spadający śnieg. Trzydziesty pierwszy grudnia. Za kilka godzin miał zacząć się nowy rok, a ona czuła jedynie pustkę.

Ostatnie dwanaście miesięcy było najtrudniejszym okresem w jej życiu. Najpierw rozwód — pięć lat małżeństwa zakończyło się chłodną rozmową w kuchni, podczas której jej były mąż, Thomas, oznajmił, że kocha inną.

Potem — zwolnienie z pracy.

A następnie — wypadek samochodowy.

Ten rok zburzył wszystko, na czym opierało się jej życie.

Wiadomość od matki, Margaret Lorenz:

«Córeczko, przyjedziesz? Przygotowuję twoje ulubione potrawy.»

Klara westchnęła, ale odpisała: „Przyjadę”.

Do domu rodziców dotarła autobusem i metrem. Margaret przywitała ją ciepłym uśmiechem, ojciec, Frederic, — powściągliwym uściskiem.

Tylko brat, Vincent, ledwo spojrzał jej w oczy.

O ósmej wieczorem dom migotał światełkami, a stół był nakryty.

Klara starała się trzymać, choć w środku czuła się obco — jakby nie była częścią tej rodziny, a jedynie grzecznościowym gościem.

— Kochani, już niedługo północ! — zawołała Margaret. — Siadajmy!

Wszyscy zajęli miejsca.

Frederic uniósł kieliszek:

— Chciałbym powiedzieć kilka słów…

— Poczekaj, tato — przerwał mu ostro Vincent.

Wstał. Jego twarz była napięta, oczy błyszczały złością.

— Nie usiądę do stołu z tą nieudacznicą, — wyrzucił, wskazując Klarę.