Powiedziałam mężowi, że jestem

Chad wrócił do domu około 19:00, później niż zwykle. Wydawał się rozkojarzony, ciągle sprawdzając telefon. Ostatnio to nic niezwykłego; pracował z zespołem nad dużym projektem. Ledwo zauważył miłą kolację, mruknął tylko coś o tym, że wygląda smakowicie i nalał sobie solidną szklankę bourbona, zanim zdążyłem wspomnieć o tej wyjątkowej okazji. Podczas kolacji milczał, odpowiadając jednym słowem, gdy próbowałem nawiązać rozmowę. Pytałem o jego dzień, projekt, o cokolwiek, byle tylko rozruszać rozmowę, ale on tylko wzruszał ramionami albo udzielał skąpych odpowiedzi. Coś było nie tak, ale zrzuciłem to na karb stresu w pracy. Po skończonym posiłku wziąłem głęboki oddech i sięgnąłem po jego dłoń przez stół. Pamiętam dokładnie moje słowa.

„Chad, jestem w ciąży.”

Cisza, która zapadła, trwała godzinami. Na jego twarzy malowała się seria emocji – beznamiętna, blada – a potem coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam: gniew zmieszany z paniką. Kiedy w końcu się odezwał, zapytał, czy żartuję. Gdy zapewniłam go, że nie, że zrobiłam cztery testy, sytuacja szybko się zaogniła. Nigdy nie zapomnę, co powiedział potem.

„Zniszczyłeś wszystko. Nie chciałam tego dziecka”.

Próbowałam wytłumaczyć, że to był wypadek, prawdopodobnie z powodu antybiotyków zakłócających działanie mojej antykoncepcji. Myślałam, że razem damy sobie z tym radę, tak jak zawsze z innymi problemami. Wtedy właśnie rzucił bombę, że może w ogóle nie chce mieć dzieci. Twierdził, że popierał moje plany na przyszłość tylko po to, żeby mnie uszczęśliwić, ale dla niego to zawsze była tylko hipotetyczna przyszłość. Zapytałam, czy jest ktoś inny, a jego reakcja powiedziała mi wszystko, zanim jeszcze się do tego przyznał. Przyciśnięty, w końcu wyznał, że spotyka się z Vanessą od kilku miesięcy – Vanessa, jego koleżanka, o której wspomniał, była genialna i wnosiła świeże pomysły do ​​zespołu, ta, która miała 24 lata, 7 lat młodsza ode mnie.

Podczas gdy ja wciąż przetwarzałam tę podwójną zdradę, Chad zaczął się pakować. Nie tylko torbę podróżną, ale walizkę pełną ubrań i najpotrzebniejszych rzeczy. Nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam. Mój mąż dosłownie mnie zostawił tej samej nocy, kiedy powiedziałam mu, że jestem w ciąży. Kiedy zapytałam, dokąd idzie, przyznał, że na razie jedzie do Vanessy. W ciągu 30 minut od mojego ogłoszenia ciąży Chad stał przy naszych drzwiach z walizką i mówił, że wróci po resztę rzeczy później. Zapytałam go, czy robi to na poważnie, po prostu zostawiając ciężarną żonę. Jego odpowiedź:

„Nie mogę być ojcem. Nie jestem gotowy”.

Zwróciłem uwagę, że nikt nigdy nie jest w pełni gotowy na rodzicielstwo, ale życie tak nie działa. On tylko mruknął:

“Przepraszam.”

I powiedział, że zadzwoni za kilka dni. I zniknął, tak po prostu.

Siedziałam w naszym nagle zbyt cichym mieszkaniu, próbując przetworzyć to, co się właśnie wydarzyło. W jednej chwili ogłaszałam ciążę, a w drugiej mąż zniknął, pojechał do swojej młodszej dziewczyny, zostawiając mnie i nasze nienarodzone dziecko. Zadzwoniłam do mojej najlepszej przyjaciółki Julie, szlochając tak mocno, że ledwo mnie rozumiała. Natychmiast podeszła, przytuliła mnie, gdy płakałam i wypytywałam o wszystko, co dotyczyło mojego małżeństwa. Myślałam, że go znam. Powtarzałam sobie: jak mogłam się tak mylić?

Następnego ranka obudziłam się na kanapie, a Julie spała w fotelu obok. Przez ułamek sekundy miałam nadzieję, że to wszystko był tylko koszmar, aż fala mdłości uderzyła mnie, przypominając, że nie dość, że męża nie ma, to jeszcze jestem w zaawansowanej ciąży. Julie zrobiła mi tosty i herbatę, nalegając, żebym coś zjadła dla dobra dziecka. Moja ręka powędrowała do brzucha. Cokolwiek Chad postanowił, to wciąż było moje dziecko.

Próbowałam dzwonić do Chada przez cały dzień, ale od razu włączała się poczta głosowa. Mój SMS z prośbą, żeby mnie nie ignorował, pozostał bez odpowiedzi. Po południu czułam się silniejsza, a szok zaczął ustępować miejsca gniewowi. Zadzwoniłam do mojego ginekologa, żeby umówić się na pierwszą wizytę prenatalną. Postanowiłam, że pójdę naprzód, z nim czy bez niego.

Tego wieczoru zadzwoniła do mnie matka Chada, Rebecca. Rozmowa była krótka, ale pouczająca. Powiedziała mi, że Chad wyjaśnił im sytuację i zasugerowała, żebym dała mu czas, bo jest jeszcze za młody na rodzinę. Kiedy zwróciłam uwagę, że ma 31 lat, zbagatelizowała to, mówiąc, że skupia się na karierze. Potem nadszedł prawdziwy cios: zasugerowała, żebym rozważyła opcje, wyraźnie sugerując zakończenie ciąży, choć nie powiedziała tego wprost. Stanowczo powiedziałam jej, że zatrzymam to dziecko – jej wnuka – niezależnie od decyzji Chada. Rozmowa zakończyła się drżeniem ze złości, w końcu rozumiejąc, skąd biorą się niektóre zachowania Chada. Jego rodzice zawsze go rozpieszczali, traktowali, jakby nie mógł zrobić nic złego.