Otworzyłam teczkę i przesunęłam ją na środek stołu — prosto przed notariusza i prawnika Ilony.
— Tutaj znajdują się wszystkie rachunki z ostatnich dziesięciu lat, związane z opieką nad panem Heinrichem. Paragony z aptek, faktury za leczenie, remonty mieszkania, rachunki za media, opłaty za taksówki, kiedy jeździliśmy do szpitala. Dosłownie wszystko. Nawet rachunki za specjalistyczne jedzenie i sprzęt medyczny.
Prawnik Ilony uniósł brwi i nachylił się nad dokumentami. Notariusz włożył okulary, zaczął kartkować teczkę i z każdą stroną jego twarz stawała się poważniejsza.
— Proszę pani… wszystkie te dokumenty są na pani nazwisko?
— Nie. Są wystawione na mojego męża albo na pana Heinricha, ale wszystko było opłacane z naszego wspólnego konta. Mam też wyciągi bankowe, jeśli potrzeba.
Ilona zrobiła się czerwona jak burak. Chciała coś powiedzieć, ale jej prawnik tylko spojrzał na nią znacząco i pokręcił głową. Notariusz odchrząknął:
— Z prawnego punktu widzenia, rzeczywiście należy się pani połowa majątku. Ale te dokumenty mogą stanowić podstawę do roszczenia o zwrot kosztów, co może znacząco wpłynąć na podział spadku, a nawet całkowicie pozbawić panią tej części — jeśli sprawa trafi do sądu.