Niewidomy weteran spotyka najniebezpieczniejszego psa policyjnego. To, co emerytowany K9 zrobił później…

W czasie swojej służby Rex brał udział w ponad 20 akcjach. Wykrywał bomby, tropił terrorystów, a w 2019 roku podczas spektakularnej akcji uwolnienia zakładników w Kolonii uratował 12 osób. Tamta operacja miała jednak swoją cenę. Komisarz Steffen Richter, jego przewodnik i najlepszy przyjaciel, został trafiony zabłąkaną kulą. Zmarł trzy dni później w szpitalu. Rex czuwał przy jego łóżku do ostatniego oddechu.

Od tamtej pory nie był już tym samym psem. Dawniej bezwzględnie posłuszny, stał się agresywny i nieprzewidywalny. Za atakował trenerów, poważnie pogryzł dwóch policjantów i kategorycznie odmawiał współpracy z kimkolwiek. Weterynarze zdiagnozowali ciężki zespół stresu pourazowego. Po miesiącach bezskutecznej rehabilitacji, licznych próbach terapii behawioralnej i leczeniu farmakologicznym zapadła decyzja: Rex miał zostać uśpiony.

Zgodnie z przepisami o ochronie zwierząt policja powołała niezależnego weterynarza. On również, po dokładnym badaniu, uznał Rexa za zagrożenie dla siebie i innych. Dwutygodniowy termin odwołania minął. Za trzy dni miała zostać przeprowadzona eutanazja.

W tym samym czasie Klaus Weber siedział w Szpitalu Wojskowym Bundeswehry w Hamburgu i wpatrywał się w nicość — a właściwie w ciemność, która od dwóch i pół roku była jego jedynym towarzyszem. W wieku 34 lat były sierżant Bundeswehry zdążył już pogodzić się z końcem swojego życia. W październiku 2018 roku jego konwój w Afganistanie wjechał na minę-pułapkę. Klaus przeżył, ale eksplozja nieodwracalnie zniszczyła jego nerwy wzrokowe. Trzech jego towarzyszy zginęło na miejscu. Dwóch kolejnych zmarło później w wyniku obrażeń.

Klaus uparcie odrzucał wszelkie propozycje rehabilitacji. Nie chciał psa przewodnika, odmawiał fizjoterapii, większość czasu spędzał samotnie w sterylnym pokoju. Zżerało go poczucie winy. Dlaczego to on przeżył, a jego przyjaciele nie? Dlaczego nie zareagował szybciej? Dlaczego nie zauważył sygnałów ostrzegawczych? Nie czuł się ocalałym — raczej tchórzem, który nie miał odwagi odebrać sobie życia, ale też nie miał woli, by dalej żyć.