Na rodzinnym spotkaniu, podczas

Mimo wszystko David i ja wzięliśmy ślub.

Kupiliśmy skromny dom w stylu kolonialnym, trzydzieści minut od Lake View Manor, z gankiem, który skrzypiał, gdy się na nim stanęło, i podwórkiem, które potrzebowało więcej troski, niż mieliśmy czasu mu poświęcić.

Kontynuowałem pracę w rodzinnym przedsiębiorstwie, starając się udowodnić swoją wartość, mimo szklanego sufitu, jaki zastawili mi rodzice.

Tymczasem Jillian przemieszczała się z działu do działu w firmie, zbierając pochwały za najbardziej podstawowe osiągnięcia.

Moje sukcesy były traktowane zgodnie z oczekiwaniami.

Ethan ze swojej strony nie chciał mieć nic wspólnego z nieruchomościami.

Poświęcał się muzyce z pasją, która jednocześnie irytowała i przynosiła ulgę naszym rodzicom — irytowała, bo nie była to droga, którą sobie wyobrażali, i ulga, bo oznaczała, że ​​nie będzie rywalizował o kontrolę nad rodzinnym imperium.

Wyglądało na to, że ta walka toczyła się wyłącznie między Jillian i mną.

A szanse nigdy nie były równe.

Pomimo wszystko dziadek Harold pozostał moim obrońcą.

Regularnie zapraszał mnie na lunche, zadawał konkretne pytania dotyczące firmy, kiwał głową na moje spostrzeżenia.

Gdy zbliżałem się do trzydziestki, zacząłem mieć nadzieję, że gdy nadejdzie kolejna zmiana przywódcy, wpływ dziadka przeważy szalę.

Mimo że moi rodzice wyraźnie faworyzowali Jillian, nie zdawałem sobie sprawy, że za kulisami toczy się o wiele bardziej skomplikowana gra – gra, która ostatecznie obnaży zepsuty fundament fortuny rodziny Blake’ów.

Dwa lata przed tym, jak wszystko się rozpadło, stan dziadka Harolda zaczął się pogarszać.

Na początku było to mało zauważalne: zapominał imion, gubił okulary do czytania, opowiadał tę samą historię dwa razy w ciągu jednego popołudnia.

Miał osiemdziesiąt cztery lata. Nikt nie był szczególnie zaniepokojony.

Każdego w końcu dopadnie wiek.

Jednak wiosną następnego roku jego stan zdrowia drastycznie przyspieszył.

Przeniósł się ze swojego skrzydła w Lake View Manor do apartamentu specjalnie wyposażonego w sprzęt medyczny.

Zatrudniono pielęgniarkę na pełen etat.

Wizyty rodzinne stały się regularnymi spotkaniami, a nie jedynie okazjonalnymi wizytami.

Pomimo coraz bardziej napiętego harmonogramu pracy, znajdowałem czas, żeby odwiedzać dziadka przynajmniej dwa razy w tygodniu.

Przyniosłam świeże kwiaty do jego pokoju i usiadłam przy jego łóżku, opowiadając mu o tym, co się dzieje w firmie, chociaż moi rodzice upierali się, że nie był już w stanie nadążać za skomplikowanymi rozmowami.

„Znajduje ukojenie w twoim głosie” – mawiała lekceważąco moja matka – „ale nie zawracaj mu głowy sprawami zawodowymi. Dr Reynolds twierdzi, że stres może pogorszyć jego stan”.

Były takie chwile podczas tych wizyt, w których mógłbym przysiąc, że dziadek był bardziej przytomny, niż wszyscy twierdzili.

Jego wzrok stawał się bardziej wyostrzony, gdy wspominałem o pewnych nieruchomościach lub transakcjach.

Od czasu do czasu zadawał zaskakująco szczegółowe pytania, po czym wracał do ogólnikowych uprzejmości.

Wspomniałem o tych momentach kiedyś mojemu ojcu.

Uznał je za oznaki zmierzchu — przejściowe okresy jasności umysłu, częste u pacjentów cierpiących na demencję.

Kiedy stan zdrowia dziadka rzekomo się pogorszył, zauważyłem znaczące zmiany w rodzinnym biznesie.

Mój ojciec zaczął restrukturyzować działy firmy, przesuwając zaufanych pracowników na inne stanowiska i pozyskując nowych dyrektorów spoza firmy — co Blake’owie rzadko robili.

Gdy kwestionowałem te zmiany na spotkaniach, powiedziano mi, że są to przygotowania do przyszłości i że zmiany te mają błogosławieństwo dziadka.

Bardziej niepokojące były zamknięte spotkania moich rodziców z Lawrence’em Petersonem, wieloletnim prawnikiem rodziny.

Trzy razy przyjeżdżałem do Lake View Manor, żeby odwiedzić dziadka, ale za każdym razem zastałem Petersona wychodzącego z gabinetu z teczkami dokumentów.

Kiedy zapytałem moją matkę o te spotkania, wspomniała mgliście o planowaniu majątkowym i zapewnieniu płynnego przejścia.

W tym czasie Jillian nagle zaczęła intensywnie interesować się rodzinnym biznesem.

Po latach traktowania tytułu wiceprezesa jedynie jako pretekstu do wynajęcia gabinetu i otrzymania firmowej karty kredytowej, zaczęła uczestniczyć w każdym spotkaniu, robić notatki i spędzać czas z dyrektorami finansowymi.

Ta przemiana była szokująca.