„Pozwól mi to wyjaśnić.”
„Co wyjaśnić? Że zdradzałeś mnie z Jennifer? Że ukrywałeś pieniądze na Kajmanach? Że jestem za głupia, by zrozumieć twój świat?”
Zamarł.
„Skąd…?”
„Słyszałam każde słowo podczas tej kolacji. Każde. Jedno. Słowo.”
Zbladł.
„Ty… nie mówisz po japońsku.”
„Mówię płynnie od ponad roku. Dziwne, że nigdy nie zapytałeś, co robię z czasem, gdy ty zajmowałeś się Jennifer.”
Osunął się na kanapę.
„Firma mnie zawiesiła. Prowadzą śledztwo. Mogę stracić wszystko.”
„To już nie mój problem.” Ruszyłam w stronę schodów.
„Czekaj!” — krzyknął. — „Możemy to naprawić. Zerwę z nią. Terapia. Proszę.”
Odwróciłam się.
„Ty nie chcesz niczego naprawić. Chcesz tylko uratować swoją reputację. Powiedziałeś Tanace-sanowi, że jestem tylko dekoracją. Pamiętasz?”
Milczał.
„Skończyłam z umniejszaniem siebie dla ciebie. Walcz o rozwód, jeśli chcesz. Ale nie wygrasz.”
Spakowałam walizki i wyszłam. Nie obejrzałam się.
Rozwód trwał osiem miesięcy. Firmę Davida zwolniła go za naruszenia etyczne. Znalazł nową pracę, ale za ułamek dawnej pensji. Otrzymałam połowę wszystkiego, co próbował ukryć, oraz alimenty.
Ale najlepsze wydarzyło się dwa miesiące po rozstaniu.
Dostałam wiadomość na LinkedInie. Od Tanaki-sana. Słyszał o rozwodzie. Jego firma otwierała biuro w USA i potrzebował kogoś, kto rozumie zarówno amerykański marketing, jak i japońską kulturę.
Spotkaliśmy się. Tym razem od pierwszej chwili mówiłam po japońsku.
Tanaka uśmiechnął się — ciepło, szczerze.
„Wiedziałem” — powiedział. — „Tamtego wieczoru w restauracji… widziałem to w pani oczach. Sposób, w jaki zachowała pani godność, gdy on mówił z takim brakiem szacunku. Cieszę się, że odnalazła pani swoją siłę.”
Zaproponowali mi stanowisko. Senior Marketing Director. Trzykrotność mojej dotychczasowej pensji. Przyjęłam.
Dziś mam 63 lata. Minęło ponad dwadzieścia lat. Nigdy ponownie nie wyszłam za mąż, ale żyłam pełniej, niż kiedykolwiek marzyłam. Podróżowałam po świecie, prowadziłam zespoły, byłam ceniona za umysł, nie za wygląd.
David wysłał mi po latach e-mail z przeprosinami. Nigdy nie odpowiedziałam. Niektóre rozdziały nie potrzebują epilogu.
Kolacja w Hashiri była najgorszą nocą mojego życia, bo złamała mi serce. Ale była też najlepszą — bo mnie obudziła.
Język, którego uczyłam się jako tajnej ucieczki, stał się moją liną ratunkową. Nauczył mnie, że stać mnie na więcej, niż ktokolwiek przypuszczał. I w końcu nie byłam już dekoracyjną żoną w tle.
Byłam główną bohaterką własnej historii.