– Normalnie – odpowiedziała sucho Olga.
– A ja mam nowiny! Jutro do was wpadnę. Chcę swoje rzeczy przywieźć, półeczkę w szafie zwolnij, dobrze?
Olga prawie się zakrztusiła:
– Jaką półeczkę?
– No jak to? – w głosie Tamary pobrzmiewała wyższość. – Mam teraz też prawo. Witia nie mówił? Jestem u was zameldowana.
– Już wiem.
– No to świetnie! – ucieszyła się Tamara Markowna. – To jutro czekajcie. I zupę ugotuj, twój barszcz uwielbiam.
Olga rozłączyła się. A więc o to chodzi! Nie tylko meldunek – przeprowadzka! Tamara planuje się wprowadzić. O nie!
Rano Olga wzięła wolne i pojechała do urzędu. Tam jej wyjaśnili: bez zgody drugiego właściciela meldunek jest nieważny.
– Potrzebuję porady prawnika – powiedziała stanowczo.
Godzinę później Olga siedziała już w gabinecie Antoniego Sergiusza, pokazując mu dokumenty mieszkania.
– Meldunek bez pańskiej zgody jest nieważny – potwierdził prawnik. – Przygotuję wniosek. Procedura potrwa tydzień.
– Proszę przygotować – kiwnęła Olga.Wieczorem wróciła do domu i spokojnie zaczęła szykować kolację. Wiktor kręcił się obok, zerkał z poczuciem winy.
– Olka, nadal się gniewasz?
– Nie – uśmiechnęła się. – Wszystko w porządku.
– Naprawdę? – ucieszył się Wiktor.
– Absolutnie. Wszystko załatwiłam.