Kristina podeszła do furtki i otworzyła ją szerzej. Nie krzycząc. Po prostu stała i czekała, aż wszyscy wyjdą. Tamara Nikołajewna wyszła ostatnia, mamrocząc coś pod nosem.
– Nawet się nie pożegnasz? – zapytała teściowa, zatrzymując się obok Kristiny.
– Nie byłaś zaproszona – odpowiedziała Kristina. – Więc nie ma czego żegnać.
Tamara Nikołajewna prychnęła i wyszła przez furtkę.