Ale stanowczo postanowili usunąć Leo z ceremonii. Według nich jego obecność groziła „skomplikowaniem sytuacji u innych dzieci” i zepsuciem zdjęć.
W tym momencie ścisnęło mnie w żołądku.
A co najgorsze? Leo słyszał każde słowo.
Cisza przed burzą.
Szukałam właściwych słów, rozdarta między gniewem a szokiem. Jak można sprowadzić dziecko do pozorów, zwłaszcza w dniu, w którym świętuje się miłość?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, muzyka ucichła. Camille słyszała wszystko. I bez wahania odezwała się przed wszystkimi.