Dlaczego dziś nie przyniosłaś
Następnego dnia Jekatierina wzięła wolne i udała się do biura męża. Usiedziała na ławce w parku naprzeciwko i zaczęła czekać. O szóstej wieczorem Igor wyszedł z budynku razem z tą samą kobietą. Ruszyli do kawiarni po drugiej stronie ulicy, trzymając się za ręce.
Jekatierina obserwowała przez okno, jak oni jedzą kolację. Natalia kilka razy dotykała ręki Igora, śmiali się. Igor coś jej pokazywał na telefonie, a ona radośnie klaskała w dłonie. Gdy wyszli, Igor długo całował ją w usta, prosto na ulicy.
Wszystko stało się jasne.
Wieczorem Jekatierina zawiozła Antona do matki, kłamiąc o pilnej pracy.
— Zostaniesz u babci do jutra, słoneczko — powiedziała do syna. — A mama pojedzie do cioci Swiety w ważnej sprawie.
— A tata nie będzie tęsknił? — zapytał Anton.
— Tata… tata nawet nie zauważy — odpowiedziała szczerze Jekatierina.
Swietłana otworzyła drzwi z zalanymi łzami oczami i rozczochranymi włosami.
— Chodź szybko. Tu siedzę i ryczę nad swoim głupim życiem — powiedziała, przytulając przyjaciółkę. — Wygląda na to, że obie wpadłyśmy w tarapaty.
— Co się u ciebie stało?— Ten cholerny Nikołaj. Okazuje się, że od pół roku ma romans. Dzisiaj ogłosił, że odchodzi do niej. Mówił, że ona go rozumie, a ja tylko narzekam.
Usiadły w kuchni, piły mocną herbatę z koniakiem. Jekatierina szczegółowo opowiedziała o tym, co widziała w sklepie i przy biurze.
— Faceci — kompletni dranie — podsumowała Swietłana, nalewając sobie jeszcze koniaku. — Ale nie rób gwałtownych ruchów, Kaćka. Dobrze przemyśl sprawę. Masz dziecko, praca niezbyt… Może warto spróbować wszystko naprawić? Porozmawiać z nim?
— Z jakiego powodu miałabym naprawiać coś, co on zniszczył? — zapytała Jekatierina. — Czy ja w czymś zawiniłam?
— Nie musisz, oczywiście. Ale pomyśl o praktycznej stronie sprawy. Mieszkanie, pieniądze, przyszłość Antona…
— Jaką przyszłość? Patrzeć, jak tatuś wydaje maminy zarobek na czyjąś ciocię i jej dziecko?
— No… może to chwilowe szaleństwo? Kryzys wieku średniego?
Jekatierina spojrzała na przyjaciółkę z litością: