Anna przez chwilę stała nieruchomo. Potem

Następnego dnia Anna wstała wcześnie, ubrała się i wyszła. Pojechała do restauracji, którą wcześniej zarezerwowała. Usiedziała sama przy stoliku, zamówiła kawę, potem kieliszek wina. Nikt niczego od niej nie chciał.

Nigdzie się nie spieszyła. Po raz pierwszy od dawna czuła, że oddycha pełną piersią.

Wieczorem wróciła do mieszkania. Było pełne ludzi. Na stołach stały gotowe potrawy z cateringu. Teściowa spojrzała na nią chłodno. Marcin wyglądał na zmęczonego.

— Jadłaś coś? — zapytał cicho.

— Tak.

Tego wieczoru niewiele rozmawiali. Gdy goście wyszli, Marcin długo siedział w ciszy, a potem powiedział:

— Może… powinienem był z tobą porozmawiać.

— Nie „może”. Powinieneś.

Minęły dni. Nie kłócili się, ale też nic nie było jak dawniej. Anna przestała zgadzać się automatycznie. Zaczęła mówić, czego chce i czego nie zrobi. Marcin, pierwszy raz odkąd się znali, zaczął pytać.

Nie wiedziała, czy to wystarczy, by uratować ich małżeństwo. Wiedziała tylko jedno: już nigdy nie pozwoli, by ktoś decydował za nią, a ona sama cicho wychodziła z własnego życia bocznymi drzwiami.