— Liczę na szacunek — odpowiedziałam.
Wyszła.
Zostaliśmy sami.
— Wiesz, że teraz będzie wojna? — zapytał Paweł cicho.
— Liczę na szacunek — odpowiedziałam.
Wyszła.
Zostaliśmy sami.
— Wiesz, że teraz będzie wojna? — zapytał Paweł cicho.
Postawiłam oba buty obok siebie i po raz pierwszy tego wieczoru poczułam ciepło.
— To nie wojna — powiedziałam. — To granica. Po prostu dawno trzeba było ją postawić.
Skinął głową.
— Jestem z tobą.
Wiedziałam jedno: tego dnia nie odmówiłam przelania tysiąca dwustu złotych.
Odmówiłam płacenia za cudzą władzę nad moim życiem.