1200 złotych za wnuka: teściowa wystawiła

— Po to — przerwałam — że skoro liczymy „po rynku”, to liczmy wszystko.

Odwróciłam się do Małgorzaty.

— Mogę też wystawić rachunek. Albo uznamy wreszcie, że rodzina to nie cennik.

Małgorzata powoli wzięła oddech.

— Grozisz mi?

— Nie — pokręciłam głową. — Ustalam zasady. W swoim domu.

Paweł zrobił krok do przodu.

— Mamo, może po prostu… zapomnijmy o tym. Jesteśmy rodziną.

Spojrzałam na niego.

— Rodzina to nie jest „zapomnijmy”. Rodzina to jasne stanowisko. Uważasz, że normalne jest żądanie pieniędzy za własne dziecko?

Zamilkł. Po chwili cicho powiedział:

— Nie.

Małgorzata gwałtownie zwróciła się ku niemu.

— Stajesz przeciwko mnie?

— Staję po stronie zdrowego rozsądku — odpowiedział zaskakująco twardo.

Założyła płaszcz.

— W takim razie nie liczcie na moją pomoc — rzuciła.