Sekunda. Druga. Słyszałam własny oddech i czułam, jak chłód płytek wspina się wyżej — do kolan, brzucha, piersi.
— Przelewu nie będzie — powiedziałam w końcu cicho, ale tak wyraźnie, że nawet Małgorzata nie zapytała „słucham?”.
Paweł gwałtownie odwrócił głowę.