— 1200 złotych za wnuka: teściowa wystawiła rachunek — i najwyraźniej zapomniała, w czyim mieszkaniu jest
— Godzina opieki kosztuje sześćset złotych. Anno, wychodzi tysiąc dwieście. Przelew na numer telefonu, znasz go.
Małgorzata Kowalska nie żartowała.
Stała w drzwiach mojego przedpokoju — wyprostowana, opanowana, nienagannie zadbana, jakby przyszła nie do wnuka, lecz na spotkanie biznesowe. Idealna fryzura nie drgnęła ani o milimetr, beżowy płaszcz leżał perfekcyjnie, jakby był uszyty specjalnie na tę chwilę. W dłoniach trzymała mały notes w skórzanej oprawie. Przed momentem, na moich oczach, zapisała w nim coś cienkim, pozłacanym długopisem — starannie, z naciskiem, jakby notowała nie kwotę, lecz wyrok.