Zderzenie nie tylko zniszczyło samochód Victorii Hale, ale także roztrzaskało jej emocjonalną zbroję, którą budowała przez dwadzieścia lat.
Na oddziale intensywnej terapii monitory brzęczały i mrugały w mechanicznym rytmie. Dla świata zewnętrznego Victoria Hale – potężna prezes Hale Global – leżała nieprzytomna, a jej stan opisywano ponurymi medycznymi terminami, takimi jak „ciężki uraz” i „ostrożna prognoza”. Ale tego, czego żadna maszyna nie była w stanie zmierzyć, było: Victoria była przytomna.
Uwięziona w nieruchomym ciele, miała jasny i kalkulujący umysł.
Na początku ogarnęło ją przerażenie. Próbowała poruszyć palcem, otworzyć oczy, wydobyć z siebie jakiś dźwięk. Nic nie reagowało. Jej ciało było jak zaklęte w kamień. Ale strach powoli przerodził się w strategię. Słyszała wszystko. I po raz pierwszy od dziesięcioleci mogła obserwować swoje imperium, nie zdając sobie sprawy, że słucha.
Wiktoria zawsze kierowała się jedną zasadą: zaufanie to słabość. W biznesie budziła strach. W życiu była samotna. Teraz, cicha i niewidoczna, podjęła decyzję – jeszcze się nie obudzi. Będzie czekać. Odkryje, kim naprawdę są ludzie, gdy „Stalowa Królowa” nie będzie patrzeć.
Pierwsi goście potwierdzili jej podejrzenia.
Thomas Keller, elegancki członek zarządu z talentem do uśmiechania się podczas planowania, przybył dwa dni po katastrofie. Obok niego stała Linda Shaw z działu finansowego. W ich głosach nie było smutku.
„Niestety” – powiedział Thomas gładko. „Ale musimy chronić wartość dla akcjonariuszy. Jeśli szybko się nie zrestrukturyzujemy, rynek zareaguje”.
Linda zawahała się. „Co sugerujesz?”
„Redystrybucja władzy. Wiktoria scentralizowała wszystko. To… szansa. Publicznie uhonorujemy jej dziedzictwo. Inwestorzy uwielbiają upadłą ikonę”.
Furia płonęła w niej, choć jej ciało pozostawało nieruchome. Rozwalali ją, zanim jeszcze zniknęła.
Wtedy drzwi otworzyły się ponownie.
Tym razem kroki były cichsze. Niepewne.
Daniel Reed.
Jej asystent. Cichy. Precyzyjny. Niewidoczny, gdy trzeba. Wdowiec samotnie wychowujący córkę Lily. Zatrudniła go ze względu na kompetencje, nic więcej.
Usiadł obok jej łóżka.
„Pani Hale… Victoria” – wyszeptał. „Nie wiem, czy mnie słyszysz, ale musiałem przyjść”.
Spodziewała się, że będzie martwił się o swoją pracę.
„Biuro się rozpada” – kontynuował. „Thomas żąda dostępu do waszych prywatnych kont i poświadczeń bezpieczeństwa”.
Wziął głęboki oddech.
„Odmówiłem. Powiedziałem im, że pracuję dla Victorii Hale. Dopóki nie udowodnię inaczej, moja lojalność pozostaje po waszej stronie. Nie byli zadowoleni.”
KONTYNUUJ CZYTANIE NA NASTĘPNEJ STRONIE 🥰💕