Calvin Coleman był jednym z najbogatszych biznesmenów w kraju. Mimo to postanowił wychować swoją córkę Iris w pokorze. Iris nigdy nie chciała, żeby jej koledzy z klasy wiedzieli, że pochodzi z bogatej rodziny. Pragnęła prawdziwych przyjaźni, a nie uwagi. W prestiżowej szkole prywatnej żyła spokojnie jak „studentka”.
Ostatnio Calvin zauważył coś niepokojącego. Iris chudła. Każdego popołudnia wracała do domu głodna.
„Jesteś pewien, że wystarczająco jesz w szkole?” zapytał delikatnie.
„Tak, tato. Jedzenie jest naprawdę dobre” odpowiedziała Iris z lekkim uśmiechem, ale jej wzrok spuściła na podłogę.
Ta odpowiedź mu nie odpowiadała.
Następnego dnia Calvin pojawił się w szkole bez uprzedzenia. Była pora lunchu. Ubrał się prosto, w koszulkę polo i czapkę z daszkiem, wtapiając się w tłum. Wszedł do dużej stołówki, w której panował gwar i śmiech. Grupki uczniów tłoczyły się w jednym miejscu. Najbogatsze dzieciaki zajmowały najlepsze stoliki, beztrosko i głośno.
Calvin rozejrzał się po sali w poszukiwaniu Iris.
Serce mu zamarło.
Siedziała w najdalszym kącie, obok koszy na śmieci. Nie miała nawet krzesła. Siedziała na podłodze.
Co gorsza, nie miała jedzenia.
Grupa popularnych dziewczyn szła w jej kierunku. Prowadziła je Brielle, córka burmistrza. Niosły tace pełne niedojedzonych posiłków. Niedojedzone burgery, resztki pizzy, owoce ze śladami zębów.
„Och, Iris” – powiedziała Brielle, rzucając burgera u jej stóp. „Proszę. Zjedz to. Importowana wołowina jest droga, wiesz. A i tak już przyzwyczaiłaś się do resztek, prawda?”
Dziewczyny głośno się roześmiały.
„Dziękuję, Brielle” – wyszeptała Iris. Schyliła się i podniosła burgera. Nie jadła cały dzień. Brielle wcześniej wzięła jej pieniądze na lunch.
Gdy Iris podniosła brudne jedzenie do ust, czyjaś ręka je jej wyrwała.
„NIE JEDZ TEGO”.