Mój syn zbudował bałwana, a sąsiad ciągle go niszczył – więc moje dziecko dało dorosłemu lekcję, której nigdy nie zapomni

“Kto to jest Winston?” zapytałem, mimo że już wiedziałem.

“Bałwan na dzisiaj,” odpowiadał, jakby to było oczywiste.

Nasze podwórko stało się jego warsztatem.

Rzucał tornister na ziemię, szarpał się z butami i wyginał kurtkę na krzyż. Połowa czasu czapka zasłaniała mu jedno oko.

“Jestem w porządku,” grumbles, gdy próbowałem to wyprostować. “Bałwany nie przejmują się tym, jak wyglądam.”

Podwórko stało się jego warsztatem.

Każdego dnia w tym samym miejscu, blisko podjazdu, ale wyraźnie po naszej stronie. Toczył śnieg w grube kule. Patyki na ręce. Kamyki na oczy i guziki. I ta znoszona czerwona szalik, którą uważał za konieczną dla